Są dzieciaki, które śmiało i odważnie wkraczają w nowe środowisko, nawet nie oglądając się na to, czy mama i tata patrzą. Wchodzą na plac zabaw, a potem energicznie przejmują inicjatywę w piaskownicy ze zdecydowaniem godnym przyszłego lidera. Rodzice pękają z dumy, chociaż czasem zachodzą głowę, czy śmiałość malucha nie skończy się zaraz twardym lądowaniem z kolejnej wysokiej ścianki czy drabinki na placu zabaw.

A z drugiej strony mamy grupę dzieciaków, która najpierw chowa się za mamą, tatą, babcią czy dziadkiem. Potem bacznie obserwuje. Decyduje się na wejście dopiero po kilku próbach, a i zdarza się, że czasem rezygnuje. Silniej reagują na bodźce z otoczenia, dłużej się przejmują.

Skąd wynikają tak duże różnice w funkcjonowaniu?

Odpowiedź na to pytanie jest bardziej skomplikowana i jeden artykuł ( a pewnie i blog) z pewnością nie wyczerpie tematu, ale dzisiaj chciałabym przyjrzeć się z Wami chwilę temu zagadnieniu, szczególnie uwzględniając funkcjonowanie mózgu dziecka, które boi się częściej i bardziej niż inne dzieci.

1.Ewolucyjne początki

Główną strukturą w mózgu odpowiedzialną za strach jest ciało migdałowate. Kiedy „wykryje” niebezpieczeństwo przekazuje sygnał do kolejnych struktur w mózgu, gdzie aktywują się różne hormony i neuroprzekaźniki. W wyniku ich uwolnienia zaczynamy odczuwać strach w całym ciele – spinają się mięśnie rąk i nóg, szybciej bije serce. Równolegle część funkcji zostaje chwilowo „zatrzymana”.

Jest to reakcja automatyczna i mimowolna, głównie dlatego, że kiedyś ewolucyjnie nie mieliśmy czasu na to, żeby się zastanawiać czy niedźwiedź nas zje czy nie 🙂 Potrzebna była natychmiastowa reakcja, która nas ochroni. Można powiedzieć, że nas mózg po prostu dba o to, żebyśmy bylic cali i zdrowi i daje znak – stawaj do walki, wiej, gdzie popadnie albo stań zamrożony, żeby niedźwiedź Cię nie zauważył.

No dobrze, ale skąd ten lęk skoro niedźwiedzia nie ma na placu zabaw?Ewolucyjnie zostaliśmy wyposażeni w pewne mechanizmy wychwytywania niebezpieczeństw, natomiast w toku doświadczeń „uczymy się”, co tak naprawdę może być niebezpieczne, a co nie.

2. Nabywane doświadczenia

W toku nabywanych doświadczeń stopniowo uczymy się racjonalnie oceniać nowe doświadczenia, w tym m.in. uświadamiać sobie i nazywać to, co czujemy a z czasem kontrolować reakcje emocjonalne. Co ciekawe, u wszystkich przedszkolaków połączenia strukturze odpowiedzialnej za kontrolę emocji dopiero się rozwijają. O doświadczeniach, czy postawie rodzica będę jeszcze pisać, a dziś chciałabym przyjrzeć się z Wami trochę dalej róznicom, z którymi dzieci przychodzą na świat.

3. Temperament

Ważne jest to, że nie u każdego przedszkolaka nauka będzie wyglądać tak samo. Nabywane przez nas doświadczenia w połączeniu z tym jak różnie funkcjonuje nasz układ nerowowy, już od momentu, kiedy przychodzimy na świat) wpływają na to, jak odbieramy niektóre sytuacje i bodźce, które mogą generować lęk.

Są dzieciaki, które reagują większym przestrachem na niektóre bodźce, bo ich system alarmowy w mózgu uruchamia się szybciej i częściej. I nie jest to zależne od nich. Co to oznacza w praktyce? Że w nowych sytuacjach są bardziej ostrożne, wycofane, uważnie badają bo ich system szybciej wyłapuje sygnały zagrażające w otoczeniu.

Lęk, którego doświadcza taki przedszkolak w odpowiedzi na jakiś bodziec może „wleźć” dosłownie wszędzie. Może odczuwać napięcie w brzuchu, klatce piersiowej, strunach głosowych, spiętych mięśniach.

Dziecko, które dostaje sygnały z ciała będące wyrazem lęku, naprawdę czuje „całym sobą” niebezpieczeństwo. I to właśnie dlatego nasze argumenty „Przecież nie ma się czego bać”, czy „Nie przesadzaj” nie zadziałają. Mózgu nie oszukamy 🙂 Nasz przedszkolak naprawdę nie przesadza. Dla niego to realna trudność.

4. Postawa rodzica

Natomiast my mamy realny wpływ na to, jakie „połączenia” w mózgu będziemy wspierać w rozwoju.

Zarażanie się emocjami dziecka, przestrach widoczny w mimice twarzy czy postawie rodzica dają sygnał, że nadchodzi kolejne niebezpieczeństwo.

Zniecierpliwienie, „Nie przesadzaj”, „Czego Ty się boisz” sprawiają, że dziecko może czuć się niezrozumiane, mimo, że realnie czuję lęk całym sobą.

Spokój rodzica, wsparcie w wyciszeniu, łagodność, wyrażona w geście, czy słowie, wsparcie w robieniu kolejnych kroków do przodu pomagają.

fot. pixabay.com