Wielu rodziców zastanawia się jak reagować, kiedy u dziecka pojawia się lęk. Ostatnio pisałam dla Was o lękach rozwojowych, bo mam poczucie, że znajomość norm jest podstawą. 

Dziś artykuł o tym, jak wspierać.

U rodziców, którzy przychodzą do mnie, bo chcą pomóc dziecku, które doświadcza lęku często pojawia się pytanie czy i kiedy dziecko można zachęcać do pokonywania lęku. 

Z jednej strony chcieliby zapewnić dziecku poczucie bezpieczeństwa i nie popchnąć zbyt wcześnie, ale z drugiej strony zależy im na tym, żeby dziecko poczuło się pewnie i poradziło sobie z lękiem. 

Zwłaszcza, że doświadczanie lęku może utrudniać funkcjonowanie zarówno dziecka, jak i całej rodziny. 

Co budzi w Tobie lęk dziecka, czyli krok 1

Jest nam trudno patrzeć na to, jak dziecko sobie nie radzi. Możemy czuć bezradność, bezsilność. Może uruchomić się nasz własny lęk. 

Dlatego zanim zaczniemy towarzyszyć dziecku warto odpowiedzieć sobie na pytanie – co ten dziecięcy lęk u mnie wywołuje? 

Może przypomina mi o tym, kiedy mi w młodości też było z czymś trudno i chcę, żeby dziecko czuło się podobnie? 

Może nie chcę, żeby dziecko miało podobnie? 

Może czuję się bezradny? 

Może jest mi ciężko zaakceptować takie trudności dziecka?

Może jestem zmęczony, bo tyle razy już próbowaliśmy? 

Może…? 

Zanim oswoimy lęk dziecka – postarajmy się oswoić własne emocje, obawy i przekonania.

Dlaczego krok 1 jest tak ważny? Bo w kolejnych krokach mówiąc kolokwialnie „bierzemy na klatę” to, co budzi lęk dziecka. Nie weźmiemy, jeśli z tyłu głowy na czerwono zapala się lampka z naszymi własnymi obawami.

Cohen w swojej książce „Nie strach się bać” (którą bardzo polecam!) w kontekście towarzyszenia dzieciom w lęku posługuje się metaforą kurczaków, które dosłownie „odzwierciedlają” reakcje z otoczenia. Jeśli jeden kurczak leży, to dla innych jest to oznaka nadchodzącego niebezpieczeństwa. Podążają za nim i reagują tak samo.

Rodzic, którego dziecko się boi, może pomóc przede wszystkim okazując spokój. Będąc gotowy zrobić miejsce na dziecięce obawy i przyjąć je, ale jednocześnie dać dziecku sygnał, że on się tymi emocjami nie zaraża.
Czyli takie „Jestem przy Tobie i rozumiem, ale sam się tego nie boję. Pokazuje też, że nie złości mnie to. Nie czuje się bezradny”. Dziecko ma wtedy szansę powoli wrócić do równowagi i dostroić się do emocji rodzica. Patrząc na spokojnego rodzica łatwiej uwierzyć mu, że nie zagraża mu realne niebezpieczeństwo.

A co, jeśli rodzic nie czuje się na siłach?

Na pewno nie powinien wypierać trudnych emocji, tylko wrócić do kroku pierwszego, żeby się nad nimi pochylić i poprzyglądać.
Dzieci (zwłaszcza wysoko wrażliwe) doskonale potrafią wychwycić to, co niewerbalne. Spięcie, grymas na twarzy rodzica. To dlatego krok 1 jest taki ważny. Krok 1 pozwala na autentyczność w kontakcie z dzieckiem.

Te trudne rodzicielskie emocje czy niezrozumienie intensywnej reakcji dziecka mogą czasem prowadzić czasem do niewspierających komunikatów w postaci:

Umniejszania rekacji dziecka i zaprzeczania jego emocjom – „Nie przesadzaj” , „Nie ma się czego bać! To przecież tylko…”

Porównywania – „Twój młodszy brat spróbował, a Ty się boisz?”

Konfrontowania dziecka z sytuacją lękową zbyt szybko – „Jesteś za duży, żeby zachowywać się jak dzidziuś. Koniec tego”

Ale też nadmiernej ochrony i upewniania dziecka w jego bezradności „On taki jest. On tak ma. Zawsze tak reaguje.”

Krok 2 Bezpieczna baza, bez której nie mogę ruszać dalej

W dużej ilości sytuacji rodzice, którzy mają dzieci doświadczające lęku intuicyjnie pozwalają im być przy sobie dłużej aż dziecko się „rozkręci”. Taka rodzicielska intuicja to nic innego, jak zapewnienie dziecku poczucia bezpieczeństwa, które jest niezbędne, żeby ruszyć dalej. 

Bez poczucia bezpieczeństwa dziecko nie ruszy dalej. Co najwyżej może się zamrozić, ale jest to bardzo niekorzystne w dłuższej perspektywie. 

Bardzo pomaga obserwacja ciała dziecka. Spięcie widoczne na twarzy, kurczowe trzymanie ręki. To tylko kilka oznak silnego napięcia.

Nigdy nie róbmy kroku naprzód, dopóki u dziecka widać oznaki silnego pobudzenia. Z prostej przyczyny – nie jest jeszcze na to gotowe.

Wtedy tylko towarzyszmy. Czasem dziecko chce się wtulić, czasem potrzebuje tego, żeby je pogłaskać. Bądźmy obok.

Krok 3 Empatia, empatia, empatia, czyli rozumiem i po prostu jestem obok 

Dlaczego wspomniana empatia a nie od razu działanie?

Bo mały człowiek jak każdy potrzebuje zrzucić napięcie, zanim ruszy pokonywać przeszkody.

To tak jak u nas – jeśli komuś dobrze się wygadamy, to napięcie spada. 

To też krok który odpowiada za to, że często rożnego rodzaju działania nie zdają egzaminu. 

Bo za szybko przechodzimy do działania, zamiast najpierw potowarzyszyć emocjom. 

W towarzyszeniu emocjom nie ma miejsca na pośpiech. Powiedziałabym nawet, że jest on ich głównym wrogiem.

Empatię dajemy tu i teraz. 

Trzeba mieć na nią czas i miejsce, ale korzyści takiego towarzyszenia są naprawdę dużo większe niż te zaoszczędzone 10 min. 

„Widzę, że chyba Ci z tym trudno”. 

„Brzmi strasznie, chcesz mi o tym opowiedzieć?”

„Miałeś prawo się przestraszyć”.

Niezależnie od tego jakie słowa dobierzecie to intencja pochylenia się na chwilę i wyjścia ze swojego świata na rzecz zaglądniecia do świata dziecka są tu kluczowe i mają moc. (a nawet tę moc 😉 )

Krok 4 Mały kroczek do przodu

Naszym naturalnym odruchem jest zazwyczaj chęć ochronienia naszego dziecka. Musimy pamiętać jednak o tym, że jesteśmy również jego przewodnikiem. I to my tworzymy warunki dziecka do rozwoju. Jeśli zatrzymamy się w miejscu, chcąc tylko chronić dziecko, przed tym, co trudne, możemy nie stworzyć mu miejsca na podejmowanie wyzwań.

Lęki dobrze jest oswajać „na zimno”, czyli nie wtedy, kiedy dziecko jest w silnych emocjach. Czas na oswajanie jest wtedy, kiedy i Ty i dziecko macie dobry czas. Wyspani, wypoczęci, bez pośpiechu, w dobrym nastroju. Zwłaszcza u przedszkolaków dobre samopoczucie jest absolutną podstawą. (choć u dorosłych niewiele się w tym temacie zmienia;)

Co pomaga?

Zabawa! Wygłupy. Cierpliwość. Bycie z dzieckiem tu i teraz. Perspektywa na świat dziecka i dużo empatii. Wiara w dziecko i jego możliwości. Okazywanie dziecku tej wiary. Czujność dorosłego, który pozostaje spokojny, obserwuje i w odpowiednim momencie bierze za rękę, żeby zrobić mały kroczek do przodu.

P.S. Ebook wspierający przedszkolaki w radzeniu sobie z lękiem i strachem już niedługo będziecie mogli pobrać na stronie.